Pomoc dla Konradka

Zdiagnozowanie autyzmu jest niezwykle trudnym i skomplikowanym procesem. Zwykle to rodzice zauważają, nieprawidłowości w rozwoju dziecka. Pierwszym niepokojącym objawem w rozwoju naszego synka był regres w rozwoju mowy. Ale tłumaczono to wieloma rzeczami, m.in. uważano, że może to być uraz psychiczny. Nie pomogły wizyty u logopedy, Konradek reagował na nie płaczem, histerią, miał wtedy 2,5 roku. Niestety objawy się pogłębiały. Konrad nie reagował na imię. Zasugerowano nam badanie słuchu. Z drugiej strony, skoro słyszał inne słowa, prawdopodobieństwo niedosłuchu było małe. Niestety na badanie słuchu czekaliśmy prawie trzy miesiące, badanie to wykonuje się w znieczuleniu ogólnym i dziecko, aby zostało zakwalifikowane do niego musi być zdrowe. Konrad nie kwalifikował się do znieczulenia z powodu kataru, który miał ciągle miesiącami, a leczenie nie przynosiło efektów. Dopiero testy alergiczne, które wykonaliśmy na własną rękę, ponieważ pani doktor uważała, że to bez sensu wykazały, że Konrad ma alergiczny nieżyt nosa. Badanie wykluczyło wadę słuchu.

Po podaniu antybiotyków z powodu podejrzenia boreliozy zachowanie Konrada znacznie się pogorszyło. Zaczęliśmy szukać pomocy. Dzwoniliśmy od lekarza do lekarza wszędzie nas odsyłano, byliśmy załamani, najgorsze jest jak rodzic widzi, że coś się dzieje niedobrego z dzieckiem i czuje jakby walił w mur, z nikąd pomocy. W międzyczasie szukaliśmy informacji na własną rękę. Pierwszą rzeczą, na jaką trafiliśmy był niestety autyzm. Zaczęliśmy zagłębiać się w temat. Ku naszemu przerażeniu wiele zachowań Konrada było podobnych do zachowań dzieci autystycznych. W marcu byliśmy u pani psycholog w DSK, która utwierdziła nas w naszych przypuszczeniach. Zaczęliśmy szukać dalej diagnoza, leczenie. Nie było to jednak łatwe. Niestety w Polsce autyzm jest nadal chorobą traktowaną po macoszemu. Byliśmy totalnie skołowani. Do tego wszystkiego doszło niezrozumienie ze strony otoczenia, wszyscy uważali, że robimy z igły widły, że doszukujemy się w dziecku chorób, których nie ma. W kwietniu trafiliśmy do Poradni dla osób z autyzmem dziecięcym do pani dr Marty Kaczyńskiej - Haładyj. Już po pierwszej wizycie była pewność Konrad ma autyzm. Konrad miał klasyczne objawy autyzmu. Przyjęto nas bardzo ciepło, dodano otuchy.

Wreszcie skończył się okres "walenia głową w mur" i coś zaczęło się dziać. Kwiecień i maj były ciężkimi miesiącami, diagnoza, badania i początki terapii. Testy alergiczne potwierdziły wcześniejsze przypuszczenia Konrad oprócz alergii wziewnej miał również alergię pokarmową na kazeinę i soję. Od 1 maja przeszedł na dietę bezmleczną, bezglutenową i bezcukrową. W maju wykonano badanie słuchu, EEG, tomografię komputerową, badanie migdałków, które nie wykazały większych nieprawidłowości. W tym czasie zaczęliśmy intensywną rehabilitację, Konrad zaczął chodzić na hipoterapię. Powolutku zaczęły się pojawiać pierwsze sukcesy. Nasz synek się wyciszył, zaczął przesypiać noce, poprawiło się rozumienie mowy. Konrad chodził jednocześnie do Zespołu Poradni nr 3 na Młodej Polski, gdzie był obserwowany, pod kątem decyzji o potrzebie kształcenia specjalnego. W czerwcu byliśmy na komisji gdzie, wydano orzeczenie o niepełnosprawności Konradka, przyjęto go również do Przedszkola Specjalnego nr 11 w Lublinie. Diagnoza Konradka była dla nas dużym ciosem, ale jednocześnie ulgą. To oznaczało, że wreszcie wiemy, co dolega naszemu synkowi. Konrad wymaga intensywnej terapii i rehabilitacji. Dzięki dużemu potencjałowi może z naszą pomocą osiągnąć naprawdę wiele. Prawdopodobnie nigdy nie będzie taki jak zdrowe dzieci. Wierzymy jednak, że można wypracować tyle, by mógł w miarę poprawnie funkcjonować w społeczeństwie.

AUTYZM to prawdziwe wyzwanie. To jak walka z niewidzialnym wrogiem, który kryje się za plecami dziecka. Dziś o autyzmie wiemy wiele. Przez wiele miesięcy poruszaliśmy się po omacku. Nawet po tym jak mieliśmy już diagnozę nie było łatwo. Wiele informacji znaleźliśmy w internecie i dzięki rodzicom innych chorych dzieci.